Kilka wrażeń ze Lwowa

Wróciłem ze Lwowa, chciałem się podzielić kilkoma wrażeniami z tego miasta związanymi z przygotowaniami do Euro 2012. Sądzę, że Mistrzostwa będą dla Lwowa kompletną katastrofą transportową, chyba że kibice przylecą samolotem albo przyjadą autobusem i popędzą na stadion omijając centrum. Wystarczy przyjrzeć się poniższej mapie.

To co się działo w dniu otwarcia stadionu, 29. października, można nazwać wstępem do wydarzeń czerwca przyszłego roku. Korek z centrum ciągnął się co najmniej na długości 5 kilometrów od lwowskiej areny.

Kolejnym mankamentem jest transport publiczny. Jest on chyba najgorzej zorganizowany w porównaniu z innymi ukraińskimi miastami, gdzie odbędzie się Euro 2012. Najlepiej jest w Charkowie i Kijowie, gdzie można jeździć metrem i uniknąć trolejbusów, tramwajów, czy –tak zwanych- marszrutek, czyli małych prywatnych autobusów obsługujących linie miejskie.

Zaraz przejdę do szczegółów, ale na początku mały konkurs. Co widać na zdjęciu?

Prawidłowa odpowiedź: przystanek autobusowy. Takie miejsca można poznać po pewnym nagromadzeniu stojących bez wyraźnego celu osób. Nie ma żadnej tabliczki, ani tym bardziej wiaty. Czasem możemy znaleźć na przystanku taką informację, mówiącą o tym, jaki tramwaj, czy trolejbus i co ile minut powinien przyjechać .

Niestety, jest to mankament wszystkich ukraińskich miast. Problemem nie jest nie tylko to, że rozkład jest niedokładny, a to, że tą samą trasą jeżdżą marszrutki, które na przykład we Lwowie wybiera większość pasażerów. Nigdy jednak nie ma informacji, jaki numer marszutki zatrzymuje się w danym miejscu, a tym bardziej kiedy możemy się spodziewać wymarzonego środka transportu.

Nie wiadomo też, jaką trasą jeżdżą konkretne numery busików. Gdy na horyzoncie pojawia się już marszrutka można spróbować wczytać się w listę przystanków, która zazwyczaj jest napisana z przodu i z boku. Tutaj nikt jednak nie troszczy się o tych, którzy nie znają ukraińskiego.

Tutaj pozostaje tylko rada: koniec języka za przewodnika. Dobrze, że Ukraińcy są zawsze bardzo chętni do pomocy.

Mówiąc o transporcie muszę dodać jedną uwagę dotyczącą kultury miejscowych kierowców. Przykro mi drodzy lwowianie, ale o wiele łatwiej przejść przez ulicę w Doniecku niż we Lwowie. Po prostu tam, na wschodzie, kierowca widząc pieszego zatrzymuje się albo przynajmniej zwalnia. To pewnie wynik tego, że wielu mieszkańców górniczej stolicy odwiedza obecnie Kijów, gdzie takie zachowanie jest standardem.

Kolejny zarzut, niestety dotyczący całej Ukrainy. Nikt nie przepuszcza tutaj karetek pogotowia. Oto scena z 1 listopada, z okolic Cmentarza Janowskiego we Lwowie. Brak sygnału nic tu nie zmienia, nawet jego włączenie nie pomaga.

A teraz mała uwaga o plusach. Lwów ma najlepszy system informacji miejskiej, jaki widziałem na Ukrainie. Kierując się wskazówkami można dojść bez problemu do najważniejszych zabytków. Są one dwujęzyczne, ukraińskie i angielskie.

Także tabliczki z nazwami ulic są dwujęzyczne, przynajmniej w centrum. Czasem może to śmieszyć, ale należy pamiętać, że do Lwowa przyjeżdżają nie tylko turyści z Polski.

Pewne problemy możemy za to mieć, jeśli będziemy szukać nie zabytku, a na przykład jakiejś ulic, przy której mieszka nasz znajomy. Tutaj nazwy nadal są tylko po ukraińsku.

Wniosek jest taki, że języków warto się uczyć, albo przynajmniej warto nauczyć się alfabetu ukraińskiego.

 

(pp)

 

Kilka wrażeń ze Lwowa: 12 комментариев

  1. Jakie sa, takie sa — tabliczki w centrum Lwowa. Jakie moglyby byc? Spojrzmy na przyklad Gdanska. Miasto bylo budowane przez wieki przez spolecznosc niemiecka — wygnana w polowie XX w. — a odbudowywane z ruin przez naplywowa ludnosc polska. W wymiarze kulturowym nosi wylacznie germanski (bo i niderlandzki) charakter, choc dlugo bylo scisle politycznie zwiazane z Rzeczpospolita i temu zwiazkowi zawdzieczalo swoje bogactwo. Krotko mowiac: fotografowane przez turystow koscioly i piekne kamienice byly budowane przez Niemcow dla Niemcow i wedlug niemieckiego gustu za pieniadze zrobione na geszeftach z krolem Polski. Tablice informacyjne na Starowce sa w 3 jezykach: polskim (urzedowym w kraju, w ktorym obecnie znajduje sie miasto), angielskim (miedzynarodowym), niemieckim (ojczystym jezyku jego historycznych tworcow, ktorych spuscizne podziwiaja turysci). Na lwowskich tablicach i znakach znajduje sie jezyk urzedowy kraju i jezyk miedzynarodowy. Byloby to sprawiedliwe, gdyby naplywowy, ale juz zasiedzialy Lviv znalazal na nich miejsce dla Lwowa.

  2. Komentarz do «tslauda»: to polski punkt widzenia z tymi tabliczkami. Dawny Lwow to nie tylko miasto polskie. Jesli mielibysmy byc konsekwentni we wprowadzaniu jezykow (bylych) mieszkancow Lwowa, to musielibysmy tez pomyslec o hebrajskim czy jidisz. Proponowalbym tez niezapominac o niemieckim. A jesli mowic o mieszkancach dzisiejszych, to rownie dobrze przydalby sie rosyjski. Uwazam, ze napisy po ukrainsku i angielsku to wmiare dobre «dyplomatyczne» rozwiazanie w tym gaszczu.

  3. Komentarz do «Maciej»: pozwolę sobie skorygować Pańską myśl. ZAMIAST «dawny Lwów to nie tylko miasto polskie» LEPIEJ BRZMI «dawny Lwów to miasto polskie zamieszkałe przez liczne mniejszości». Tak jak dziś np. Paryż, Berlin czy Londyn. Liczeni w dziesiątki tysięcy Bengalczycy, Polacy, Arabowie, Chińczycy, Turcy — choć są zauważalną i aktywną częścią społeczności tych miast — nie czynią ich (na zasadzie znaku równości) miastami bengalskimi / polskimi / arabskimi / chińskimi / tureckimi. Nawet jeżeli Arab Mohamed Al-Fayed jest bardzo znaczącą postacią w Londynie itp. Przed wojną mało komu (poza ekstremistami) przyszłoby do głowy, aby powiedzieć, że Lwów nie jest na wskroś polskim miastem; to samo tyczy się Gdańska — mieszkający w nim Holendrzy, Polacy czy Szkoci byli bardzo ściśle wpisani w jego niemiecki charakter. Dzięki temu mogli w nim żyć, robić interesy i kultywować swoją odmienność. Z tego powodu, że gwałtem — przez Hitlera i Stalina — sprawy stanęły na głowie, nie powinniśmy dziś na siłę szukać usprawiedliwienia dla tego, co stał się wynikiem tego gwałtu. To, że nagle w mieszkaniach Polaków zamieszkali Ukraińcy i Rosjanie a obok wyrosły blokowiska, gdzie również 99% mieszkańców to Ukraińcy czy Rosjanie, nie oznacza, że stało się to w efekcie długofalowego, łatwego do przewidzenia procesu historycznego. A propos, to samo mogę powiedzieć np. o Szczecinie (bo nie chciałbym, aby mi zarzucano «polski punkt widzenia»). Chodzi o prawdę. Z poważaniem, tslauda

  4. Komentarz do „tslauda“: Pierwsza sprawa – nie mam nic przeciwko napisom w jezyku polskim, wrecz przeciwnie! Staram sie tylko spojrzec na problem z perspektywy Lvivskiego ratusza, czy tez wladz jeszcze wyzszych, a nie bezwarunkowo, bezzwlocznie domagac sie napisow polskich.
    Wydaje mi sie, ze z jednej strony chodzi o problem zbytniej niecheci pokazywania na kazdym kroku(ulicy) czesci dawnej historii – a wiec ciaglego przypominania, ze dawny Lwow nalezal kiedys do Panstwa Polskiego ze znaczaca polska wiekszoscia – ale nie jest to wcale ukrainska specjalnosc (jako przyklad: usuwanie przez Polakow sladow niemieckich na tak zwanych „Ziemiach Odzyskanych“). Z drugiej strony chodzi zapewne o pewna konsekwetnosc. Jesli juz sie tak na sile forsuje ukrainizacje, to umieszczenie napisow polskich sprawe by tylko skomplikowalo. Rosyjskiej czesci mieszkancow miasta wpadlby do rak niezly argument – Polakow tak duzo nie zostalo w miescie, a nas jest tu sporo, a wiec chcemy napisy po rosyjsku!

    Z tabliczkami w Gdansku jest troche inaczej. — Nie chodzi tak po prostu tylko o bylych mieszkancow Danzig, ale tez o to, ze Niemcy dzis pompuja w Gdansk pieniadze. -W jakims sesie jest to uklon w ich kierunku. Czy Polacy wysylaja takie pieniadze do dziesiejszego Lwowa?
    Do tego dochodzi jednak stary problem z porownaniami – jesli nalozy sie jedna rzecz na droga, to najczesciej zawszsze gdzies cos bedzie wystawac. — W Niemczech jest calkiem inna sytuacja niz na Ukrainie. Niemcom nie przyszlo by do glowy wystawiac pomniki Hitlerowi. Na Ukrainie znajdziemy pomniki Chmielnickiego, ktory po jego barbarzynskich mordach na Zydach dla nich jest po prostu drugim Hitlerem. Pomnik Bandery, chociaz wywolal ostre sprzeciwy na wschodzie Ukrainy, to jednak we Lwowie zostal postawiony. — Chce przez to powiedziec, ze Niemcy pewne lekcje odrobili i mozemy dzisiaj miec z nimi inne stosunki niz z Ukraincami. I to sie przaklada na tabliczki. Probe takich analiz nie uwazam za szukanie na sile usprawidliwienia za gwalt, ale za probe zrozumienia zjawiska.

    Druga sprawa — dziekuje za korekte. Bez watpienia Lwow byl centrum polskiej kultury i nauki! Ale miasto rozroslo sie nie dzieki Polsce, tylko dzieki temu, ze stalo sie centrum administracyjnym w panstwie Austro-Wegierskim. „Na wskros“ polski Lwow byl pod koniec XVIII w. mala pipidowka. Kiedy cesarz Jozef II odwiedzil po raz pierwszy miasto, to jego karoca zaprzezona w szesc koni utknela w bloci w centrum! Kiedy habsburscy urzednicy przybyli do Galicji byli przerazeni sarmackim zacofaniem.
    Nie zanizalbym dlatego znaczenia innych grup narodowosciowych/etnicznych w jego rozwoju.

  5. Komentarz do «Maciej»:
    1. Nigdzie w mojej wypowiedzi nie domagam się bezwarunkowo i bezzwłocznie polskich napisów.

    2. Polskie napisy byłyby (w moim odczuciu) ukłonem wobec trwającego setki lat wkładu Polaków i polskiej kultury w to, co tak podoba się turystom i czym — dzięki inicjatywie Stalina, bezsilności Polaków i obojętności anglosasów — szczycą się dziś Ukraińcy. Zatem, moim zdaniem, polskie napisy nie byłyby zbyt dobrym argumentem dla l’vivskih/l’vovskih Rosjan. Język polski widniałby na tablicach nie ze względu na statystyki demograficzne tylko ze względu na fakty historyczne.
    3 (a). Zgadzam się: «naturalizowanie» cudzego dziedzictwa kulturowego nie jest wyłącznie domeną Ukraińców, ale również Polaków. Jest mi wstyd z tego powodu. Ale komentujemy wpis zatytułowany «Kilka wrażeń ze Lwowa», a nie «Kilka wrażeń z tzw. Ziem Odzyskanych» albo «Kilka wrażeń z Tybetu».
    3 (b). Mimo to — gdyby porównywać — zauważam po prostu, że tablice w Gdańsku są, że tak powiem, sensowniejsze od tablic we Lwowie.

    4. Nie uważam — ale może się mylę (więc zdziwiłbym się) — aby intencją osób zamawiających tablice dla Gdańska była chęć podziękowania niemieckiemu biznesowi i władzom Republiki Federalnej. W moim odczuciu, powtórzę się, to uczciwe przyznanie: te zabytki zbudowali Niemcy.

    5. W pełni się zgadzam z Panem, co do różnic pomiędzy państwem niemieckim i państwem ukraińskim. M. in. dlatego rozumiem dlaczego na tablicach u L’vivie nie ma i nie będzie napisów po polsku. Rozumiem to i KRYTYKUJĘ.

    6. Zabytki Lwowa sprzed okresu habsburskiego też są imponujące. Zgadzam się jednak z Panem, że austriacki zaborca narzuciłl/zaszczepił/wypromował imponujące wzorce (zwłaszcza odnośnie architektury i urbanistyki), które wyszły miastu na dobre. Lwów/Lemberg znajdował się w granicach nowego państwa, ale jego mieszkańcy nie wymarli jak dinozaury. Nadal w znakomitej większości byli to Polacy i nadal — dzięki polityce Wiednia — to polska społeczność grała pierwsze skrzypce we Lwowie. To tłumaczy też dlaczego osiadli we Lwowie Austriacy tak skutecznie się polonizowali.

    7. Nie zaniżam zasług innych grup narodowościowych/etnicznych dla rozwoju Lwowa.

  6. Zapewen moglibysmy kontynuowac dalej nasza ciekawa dyskusje przy temacie «tabliczki» — zwlaszcza, ze pojawilo sie u nas troche nowych watkow. Ale zastanawiam sie jeszcze po relacji autora tego blogu, jak FIFA dala sie przekonac, ze jednym z najleprzych miejsc do zorganizowania Euro 2012 jest Lwow?

  7. Lwów to było zawsze wielokulturowe, POLSKIE miasto. Ukraińcy w najlepszym dla siebie okresie, byli DRUGĄ mniejszością we Lwowie(Po jewrejach). Inna sprawa, że w okolicznych wsiach Polacy nie byli większością…

  8. Lwów to było zawsze wielokulturowe, POLSKIE miasto. Ukraińcy w najlepszym dla siebie okresie, byli DRUGĄ mniejszością we Lwowie(Po jewrejach). Inna sprawa, że w okolicznych wsiach Polacy nie byli większością…

  9. Lwów to było zawsze wielokulturowe, POLSKIE miasto. Ukraińcy w najlepszym dla siebie okresie, byli DRUGĄ mniejszością we Lwowie(Po jewrejach). Inna sprawa, że w okolicznych wsiach Polacy nie byli większością…

  10. Lwów to było zawsze wielokulturowe, POLSKIE miasto. Ukraińcy w najlepszym dla siebie okresie, byli DRUGĄ mniejszością we Lwowie(Po jewrejach). Inna sprawa, że w okolicznych wsiach Polacy nie byli większością…

Обсуждение закрыто.