вівторок, 15.05.2012

Zaszedłem dzisiaj na kijowski dworzec kolejowy. Sprawia on dość pozytywne wrażenie, jednak jego otoczenie potrzebuje zdecydowanych, a nawet rewolucyjnych zmian.

Na początku o tym, co dobre. na dworcu jest dużo oznaczeń po ukraińsku i po angielsku. Na przykład tablice informujące o najbliższych przyjazdach i odjazdach pociągów.

Duża tablica z rozkładem jazdy jest na razie tylko po ukraińsku, ale jak się domyślam niedługo i tak ją przyjdzie zmienić bowiem ukraińskie koleje, jeszcze przed Euro 2012 czeka prawdziwa rewolucja.

A zatem, na czym będzie polegać rewolucja. Dotąd na Ukrainie większość przewozów pasażerskich odbywało się nocą, od 27 maja te połączenia zostaną zastąpione dziennymi ekspresami. Czas przejazdu między Kijowem a Donieckiem skróci się prawie dwukrotnie z 11,5 godziny do 5,5 godziny. Do Lwowa dojedziemy w 5 godzin, a do Charkowa w 4,5 godziny. Na każdej trasie będą kursować 3 składy pociągów.

Cena biletu będzie zależeć od dnia tygodnia. Średnio za 2 klasę, jadąc z Charkowa do Kijowa zapłacimy 222 hrywny, czyli 90 złotych, a za podróż w 1 klasie 379 hrywien, czyli niemal 160 złotych. Taniej będzie na przykład we wtorek i czwartek, a drożej w piątek i niedzielę. Będzie zniżka 10 procent przy kupnie biletu tam i z powrotem.

Żal, że Ukraińskie Koleje zdecydowały się na likwidację  części nocnych pociągów, wśród nich naprawdę wygodnych połączeń.

Wracając jednak do dworca. W hali głównej możemy teraz obejrzeć ogromny model piłki, którą będą grali piłkarze w czasie Euro 2012.

Oprócz zwykłych poczekalni, do dyspozycji są także płatne z bardzo wygodnymi miękkimi kanapami.

Niestety wszystkie te rozkosze kończą się wraz z wyjściem z dworca. Plac przed nim przypomina bliskowschodni bazar upstrzony skacowanymi słowiańskimi twarzami bezrobotnych, którzy szukają jakiejkolwiek pracy w stolicy.

Sprzed dworca odjeżdżają także małe autobusy (marszurtki) na zachód i na południe Ukrainy oraz na lotnisko w Boryspolu. Jeżeli chcemy się dostać do portu lotniczego najlepiej korzystać z oficjalnego transportu. Autobusy stają koło nowej części dworca, tak zwanego dworca południowego.

Przed wyjazdem warto kupić sobie na pamiątkę "tort kijowski". Jest on sprzedawany bezpośrednio na ulicy, nawet w największe upały więc sądzę, że po takiej konserwacji nadaje się on tylko do postawienia na półkę jako souvenir z Kijowa.

A ten pan już zjadł tort kijowski. Cały, od razu.

Ogółem jednak bezdomnych i żebraków na samym dworcu jest o wiele mniej niż w Polsce. Można ich spotkać jedynie przed budynkiem. Podsumowując sam dworzec sprawia pozytywne wrażenie, jednak jego okolice, szczególnie ta od strony starej części jest przerażająca. Chaos, syf i brud. Wydaje się, że władze nic z tym nie robią. Na samym dworcu widać za to, że prowadzone są drobne prace remontowe i przygotowuje sie on do przyjęcia gości Euro 2012.

 

(pp)

 

 

неділя, 13.05.2012

W mieście właściwie nic się nie zmieniło od czasu mojej listopadowej wizyty. Nadal utrzymuję, że najwiekszym problemem Lwowa jest i będzie transport publiczny.

Na dworcu kolejowym zniknęła duża tablica z rozkładem jazdy. Podobno ma zostać zastąpiona przez dwujęzyczną z napisami po ukraińsku i angielsku.

W mieście trwają remonty dróg, widać, że Lwów się przygotowuje. Do tradycyjnych plusów miasta należy zaliczyć drogowskazy dla turystów. Poruszanie się po mieście piechotą jest dzięki temu dość łatwe.

Jeżeli poruszamy się samochodem, mogą już pojawić się problemy. Na przykład, jeśli nie szukamy Grand Hotelu, a wyjazdu na Kijów. Niepojęte jest, dlaczego nazwy stolicy nie można było zapisać łacinką.

Dalej jest już jeszcze gorzej. Zimą we Lwowie wprowadzono nowy system komunikacji miejskiej. Mer miasta Andrij Sadowy osobiście obiecał mi, że na przystankach pojawią się rozkłady jazdy z prawdziwego zdarzenia. Tymczasem oprócz numerów autobusów na przystankach nic się nie zmieniło.

W samych marszrutkach i autobusach trasa nadal jest opisana tylko po ukraińsku.

Pojawiło się trochę nowych autobusów, ale giną one w tłumie europejskiego second handu. Mimo że we Lwowie jest fabryka  autobusów, miasto kupiło używane maszyny. Stąd na elektronicznych tablicach z przodu często widnieją nazwy: Zajezdnia Piaski, czy Widder Strasse.

W autobusach często znajdziemy naklejki Karpat Lwów. Albo historyczne chwalące przywódców ukraińskich nacjonalistów. Przyjeżdżając do tego miasta nie należy się jednak obawiać agresywnego zachowania w stosunku do Polaków. Z moich rozmów z ultrasami z Banderstadt Ultras wynika, że raczej nie szykują się oni do rozrób w czasie Euro 2012 i jeżeli nie będzie krzyków „Polski Lwów!”, wtedy Polacy mogą spokojnie bawić się w mieście na meczach Mistrzostw.

Lwów może się pochwalić nowoczesnym lotniskiem, które robi naprawdę dobre wrażenie. Będzie w stanie obsłużyć 20 tysięcy pasażerów na dobę. W czasie Euro 2012 nowy terminal będzie wykorzystywany tylko dla rejsów międzynarodowych, a poza Mistrzostwami także dla krajowych.

No i oczywiście do tego miasta zawsze warto przyjechać, przede wszystkim ze względu na piękne zabytki.

To jest widok z wieży Ratusza. Panorama Lwowa komensuje nam męki wchodzenia po kilkuset schodach.

 

(pp)

 

п'ятниця, 04.05.2012

Spotkania z ukraińską milicją, szczególnie drogówką, nie należą do zbyt przyjemnych. Najczęściej kończy się próbą wyłudzenia łapówki. Zdarzają się jednak także przypadki katowania na komisariatach, a nawet zabójstw.

Do opisania, jak zachować się w czasie spotkania z funkcjonariuszami, zmotywowała mnie przygoda kilku obcokrajowców w Kijowie. Jeden z nich w czasie kontroli dokumentów stracił 40 Euro, które milicjant po prostu ukradł mu z kieszeni. Stało się to podczas kontroli dokumentów. Wspomnienia chłopaków możemy obejrzeć tutaj.

 

W związku z tym sięgnąłem do broszury przygotowanej przez ukraińskie organizacje pozarządowe, którą dostałem w czasie jednej z manifestacji. Tłumaczy ona krok po kroku meandry rozmów z milicjantami.

Należy zawsze nosić przy sobie dokumenty. Choć na Ukrainie nie ma takiego obowiązku, to milicjant zawsze może uznać, że wydajemy mu się podejrzani i zażądać przedstawienia nam dowodu osobistego, czy paszportu. O ile ich nie mamy, funkcjonariusz może nas zatrzymać na 3 godziny, aby ustalić nasze personalia. Właśnie z tego milicja korzysta żądając od obcokrajowców pokazania paszportów, a gdy ich nie mamy żądając łapówek i strasząc zatrzymaniem.

Zatrzymanie jest możliwe na:

-3 godziny:

-gdy stan psychiczny osoby stanowi zagrożenie dla innych obywateli,

-gdy ktoś jest pijany,

-gdy ktoś jest podejrzany o włóczęgostwo.

 

-24 godziny:

-gdy ktoś stawia opór milicji,

 

-72 godziny (3 doby):

-gdy ktoś jest podejrzany o przestępstwo bądź wykroczenie.

 

Gdy funkcjonariusz czegoś od nas chce, musi się przedstawić (stopień + nazwisko) oraz powiedzieć, jakie ma podejrzenia wobec naszej osoby. My mamy prawo zapisać jego numer służbowy.

W przypadku, gdy funkcjonariusz podejrzewa nas o jakieś przestępstwo może zażądać pokazania zawartości kieszeni, czy plecaka albo torby. Powinno być przy tym 2 świadków.

W przypadku wątpliwości najlepiej mieć przy sobie numery konsulatów polskich.

Jak rozmawiać z milicją drogową, opisywałem już wcześniej.

 

(pp)

середа, 02.05.2012

Trasa Charków - Donieck nie odbiega swoim stanem od odcinka z Kijowa do Charkowa, dlatego nie warto jej opisywać więcej niż w 1 zdaniu. Są tam dość rzadko ładne odcinki z nowym asfaltem, większość drogi to połatane (albo nie) dziury. Jest tam jednak kilka ciekawych miejsc.

Izium, Góra Kriamenec (Kряменец).

Na szczycie jest pomnik ofiar II wojny światowej, który wywołuje zachwyt mieszkańców Ukrainy, szczególnie przed 9 maja, czyli Dniem Zwycięstwa. Do tego święta jeszcze wrócimy.

Można tutaj też znaleźć tysiącletnie kamienne baby, przy których fotografują się turyści z całego świata.

Niewątpliwie jednak najciekawszą rzeczą jest widok na okoliczne lasy. Gdzieniegdzie już widać przemysłowe obiekty Zagłębia Donieckiego.

 

Swiatohirsk (Святогiрськ)

Największą atrakcją tego miasteczka jest pięknie położony na wzgórzu nad rzeką Doniec kompleks cerkiewny (ławra), którego początki sięgają XVI wieku.

W okolicach jest wiele ośrodków turystycznych, dlatego żywioł "nadmorskiego" turysty mieszka się z żywiołem pielgrzyma.

Obiecałem, że wrócimy do tematu Dnia Zwycięstwa. Dla większości Ukraińców w centrum i na wschodzie kraju jest to wielkie święto. Dlatego w Swiatogorsku na Dońcu już 1 maja można było zobaczyć młodych turystów odpoczywających pod radzieckim sztandarem wojennym. Dla nich nie ma żadnej sprzeczności między sierpem i młotem a pobliskim monastyrem, który komuniści zamknęli w 1922 roku (w ławrze był potem ośrodek wypoczynkowy dla robotników Zagłebia Donieckiego).

Kleban-Byk (Клебан-Бик)

Miejsce, gdzie naprawdę można wypocząć. Przepiękny widok na rzekę Krywyj Torec. Na pierwszym planie na zdjęciu widać skamieniałe drzewo.

To już ostatnia taka atrakcja przed wjazdem do Doniecka, gdzie królują zakłady przemysłowe, postradziecka i nowoczesno-turecka architektura, Ogólne jednak miasto, a szczególnie jego centrum, sprawia miłe wrażenie, ale o tym napiszę innym razem.

(pp)

Wyjazd został zorganizowany przez ukraiński portal turystyczny Doroga.ua

понеділок, 30.04.2012

 

Dziś doszedłem do wniosku, że jestem rozpieszczony przez ukraińskie drogi prowadzące z Kijowa na Zachód. Trasa północna jest już w idealnym stanie, co opisałem tutaj. Kończy się remont głównej trasy łączącej stolicę ze Lwowem i z granicą z Polską. Pozostał jedynie niewielki - stukilometrowy odcinek między Kijowem a Żytomierzem. To, co zobaczyłem jednak między Kijowem a Charkowem nie napawa optymizmem.

Ale zacznijmy od początku.

Z Kijowa wyjeżdżamy chyba jedyną na Ukrainie autostradą: drogą łączącą Kijów z głównym stołecznym lotniskiem w Boryspolu. Dozwolona prędkość to 130 kilometrów na godzinę.

Później jest już znacznie gorzej. Wjeżdżamy do miejscowości Boryspol - stolicy ukraińskich świateł. Są one niemal na każdym skrzyżowaniu. Stąd ogromne korki i żółwie tempo przejazdu.

Potem zaczynają się remonty. O ile jednak na zachód od Kijowa na trasie prowadzącej do Żytomierza można zobaczyć wiele maszyn i robotników, o tyle tutaj spotykamy ich rzadko.

Czasem można za to obejrzeć efekty ich pracy.

Niestety większość trasy to dziura na dziurze. Oczywiście tak ekstremalna sytuacja, jak ta na zdjęciu poniżej zdarza się rzadko. Najczęściej dziura są -byle jak- ale załatane.

Trudno narzekać na infrastrukturę. Jest dużo stacji benzynowych, wśród nich tych największych firm, jak OKKO, czy Shell. Tam też można coś przekąsić. Są jednak miejsca wyjątkowe.

Tutaj wariant bliskowschodni:

Tutaj hiszpański:

A poniżej rodzinny ukraiński wariant, gdzie  podają wyśmienite wielkie pierogi. Resturacja nazywa się U sióstr (У сестер) ponieważ założyły ją siostry, które kiedyś sprzedawały jedzenie na stoliku ustawionym przy trasie. Teraz mają 3 restauracje w całym kraju.

Za Połtawą trasa jest już trochę lepsza, ale nadal są to załatane dziury. I tak też trzęsąc się dojeżdżamy do Charkowa.

Podsumowując, jeśli ktoś ma pieniądze na nowe zawieszenie, zapraszamy samochodem do Charkowa!

(pp)

 

Wyjazd został zorganizowany przez ukraiński portal turystyczny Doroga.ua

четвер, 19.04.2012

Kierownictwo Euro 2012 na Ukrainie zapewnia, że każdy kibic znajdzie dla siebie nocleg w odpowiedniej cenie. Trzeba tylko trochę poczekać.

Tak przynajmniej twierdzi dyrektor Euro 2012 na Ukrainie Markijan Łubkiwski. Według niego, jedna z firm turystycznych współpracujących z organizatorami Mistrzostw zarezerwowała początkowo zbyt dużą liczbę miejsc noclegowych dla –tak zwanej- „rodziny UEFA”, czyli współpracowników tej organizacji, działaczy piłkarskich, dziennikarzy i innych osób towarzyszących reprezentacjom. Teraz te miejsca trafią do swobodnej sprzedaży. Podobno chodzi o tysiące pokoi w hotelach różnej kategorii, w tym i jedno-, dwu- i trzygwiazdkowych.

Co więcej dyrekcja Euro 2012 i firmy z nią współpracujące zapewniają, że ceny będą normalne, to znaczy w Kijowie będzie można mieszkać nawet za 25 Euro za noc.

Na razie według ukraińskiego Stowarzyszenia Właścicieli Hoteli i Restauracji ceny noclegów na czas Mistrzostw podwyższono aż 5 – 7 –krotnie. Jest to tylko średnia – zdarzają się jeszcze wyższe podwyżki.

Niektóre ceny naprawdę powalają na kolana. Jeżeli zajrzymy na stronę booking.com, można znaleźć tam takie kwiatki, jak pokój dwuosobowy w schronisku w centrum Kijowa za 1200 Euro, czy nawet niemal za 1500. Przecierałem oczy, szczypałem się, ale to prawda!

Inne oferty też porażają, ale trochę mniej. Na przykład hotel Dnipro w samym centrum stolicy za 520 euro za dobę. Obecnie około stu. Tańsze oferty są tylko pod Kijowem albo na campingu na wyspie Truchaniw. Ta ostatnia oferta wydaje się chyba najlepsza bo jest to 30 minut spacerem od samego centrum miasta. Jeżeli będzie ładna pogoda, można popływać w Dnieprze lub poleżeć na tamtejszych plażach. Jednak „16 minutes’ drive from Olympic Stadium”, o którym czytamy na booking.com jest raczej dość podejrzane ponieważ na wyspie są bardzo duże ograniczenia dla ruchu samochodów osobowych. De facto nie da tam się wjechać własnym autem, a najkrótsza droga do centrum prowadzi przez most dla pieszych. Wniosek jest taki, że ogłoszenia trzeba czytać bardzo uważnie i dokładnie patrzeć na mapę, gdzie jaki obiekt się znajduje. Najlepiej wybrać coś, co jest położone koło stacji metra.

Można też trochę poczekać. Jeżeli wierzyć zapewnieniom kierownictwa Mistrzostw na Ukrainie, cierpliwość się opłaci.

(pp)

вівторок, 17.04.2012

Niemal 50 dni przed Euro 2012 na Ukrainie trwa jeszcze w najlepsze remont trasy Kijów – Żytomierz. Jest ona częścią drogi łączącą stolicę ze Lwowem.

Przejazd 120 kilometrów w czasie prawosławnych świąt Wielkanocy trwał niemal 3 godziny. Tworzyły się ogromne korki ponieważ na przytłaczającej większości trasy działa tylko jeden pas w jedną stronę i jeden w drugą.

W kilku miejscach - tam, gdzie akurat kładziona jest nawierzchnia pracuje od razu po niemal 10 walców. Prace były prowadzone nawet w Wielkanoc.

Od obwodnicy Żytomierza do Lwowa trasa jest już zmodernizowana i można się poczuć, jak w Europie. Do dyspozycji mamy 2 pasy w jedną, dwa w drugą, oddzielone barierką. Niestety zdarzają się przejścia dla pieszych i miejscowości, gdzie trzeba zwolnić do 80 km/h [60 km/h prędkość dozwolona + 20 km/h granica bezkarności].

Po drodze raczej nie ma, czego oglądać, można przyjrzeć się reklamom na samochodach.

Z trasy lepiej także nie zjeżdżać. Drogi w okolicznych miejscowościach pozostawiają wiele do życzenia.

Wracając do drogi Żytomierz – Kijów. Wydaje mi się, że Ukraińcy zdążą do Euro 2012. Patrząc na tempo modernizacji trasy północnej, można na 90 procent stwierdzić, że też główna droga łącząca centrum Ukrainy z Zachodem będzie gotowa. Jakość wykonanych prac zobaczymy po pierwszej zimie.

 

(pp)

 

середа, 28.03.2012

Dziś wycieczka dla osób zainteresowanych radziecką i postradziecką architekturą i tych, którzy chcą zobaczyć, jak żyją przeciętni Ukraińcy. Jedziemy na Trojeszczynę.

Jest to ogromne 300-tysięczne osiedle położone na lewym brzegu Dniepru. Powstało w latach ’80. Efekt pracy radzieckich architektów jest raczej przerażający. Można je określić mianem betonowego obozu w środku stepu.

Nie lepiej dali sobie radę z Trojeszczyną ukraińscy architekci. W tej części Kijowa buduje się dość dużo. Są to jednak molochy podobne do tych z czasów ZSRR.

Na Trojeszczynę nie dojeżdża metro, dlatego mieszkania są tam dość tanie. Zyskało to odzwierciedlenie w kijowskim powiedzeniu: „Жизнь дала трещину – еду на Троещину”,czyli w bardzo dowolnym tłumaczeniu: „W życiu może się nie ułożyć, na Trojeszczynie przyjdzie pożyć”. Jest tam też największy kijowski bazar i dużo budek z piwem i wódką.

Trojeszczyna ma opinię jednej z niebezpieczniejszych dzielnic (szczególnie pod względem napadów, tak zwanych, „gop-stop”). Istnieje także przekonanie o niskiej kulturze mieszkańców, większość z których „ponajechała”, czyli przyjechała spoza stolicy.

 

(pp, foto: jb)

 

середа, 21.03.2012

W Doniecku pojawił się nietypowy przystanek w formie bramki piłkarskiej. Jak informuje miejscowy portal Ostrow, z inicjatywą wystąpił miejscowy klub Szachtar. Przystanek położony jest koło stadionu Donbass Arena, gdzie zostaną rozegrane mecze Euro 2012.

Rozmiary przystanku odpowiadają rozmiarom prawdziwej bramki. W środku ustawiono takie same krzesełka, jak na pobliskiej Donbass Arenie.

Na razie postawiono tylko jedną taką wiatę. Jeżeli pomysł się spodoba, nie wykluczone, że powstaną kolejne.

 

(pp,tekst i zdjęcia portalu Ostrow)

 

вівторок, 20.03.2012

Teraz oderwiemy się trochę od miast Euro i pojedziemy do Odessy. Pociągiem zajmuje to kilka godzin (nocą), samochodem około 6. Na wycieczkę zaprasza nas mój kolega Piotr Kornacki.


DOJAZD

Podczas pobytu na Euro2012 na Ukrainie warto odwiedzić perłę południa - Odessę. Miasto to kusi turystów swoim niepowtarzalnym klimatem i różnorodnością, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Z Kijowa do Odessy prowadzi jedna z najlepszych dróg na Ukrainie. Została ona niedawno zmodernizowana i przypomina polskie autostrady, z dwoma pasami ruchu, barierką energochłonną i dość szerokim poboczem.

Podróż ze stolicy do nadmorskiego kurortu zabiera ok. 5 godzin i ze względu na piękne krajobrazy za oknem, upływa dość szybko. W połowie drogi ( w okolicach 250 km) można zatrzymać się na posiłek w jednej z kilku restauracji należących do znanego ukraińskiego piosenkarza estradowego Mychajło Popławskiego, serwujących dania na każde podniebienie (http://batkivskahata.com/merega.html). W ostatnich latach na odeskiej trasie wybudowano wiele nowych stacji benzynowych, ale przy intensywnym letnim ruchu (szczególnie w weekendy) zdarza się, że do dystrybutorów ustawiają się kilkuset metrowe kolejki, stąd też warto pomyśleć o zatankowaniu auta dużo wcześniej. Na trasie brakuje też typowych dla dużych szlaków komunikacyjnych - Miejsc Obsługi Podróżnych (MOP) z toaletą i parkingiem co znacznie obniża bezpieczeństwo i komfort podróży.

Do Odessy można dotrzeć także pociągiem. Z każdego z ukraińskich miast gospodarzy Euro 2012 do portowego miasta kursuje co najmniej jeden pociąg. Dokładny rozkład jazdy dostępny jest na oficjalnej stronie kolei (http://uz.gov.ua/passengers/train_schedule/).

Do dyspozycji kibiców pozostają jeszcze połączenia autobusowe – na trasie Kijów - Odessa kursuje kilka razy dziennie autobus firmy Autolux w wariantach standard (160 UAH) oraz VIP (220 UAH) (http://autolux.ua/) oraz nieregularne połączenia prywatnych przewoźników.

Dla tych którzy cenią sobie komfort dostępne są liczne połączenia lotnicze wykonywane przez krajowych przewoźników takich jak Aerosvit, MAU lub Dniproavia (http://www.dniproavia.com) (http://www.aerosvit.ua) (http://www.flyuia.com). Rejsy te realizowane są nowoczesnymi samolotami i nie odbiegają jakością od tych w Polsce.

ZAKWATEROWANIE

Odessa ze względu na swoje walory turystyczne jak i port morski posiada jedną z  najlepiej rozwiniętych baz noclegowych na Ukrainie. Przed rozpoczęciem poszukiwań noclegu warto zadać sobie pytanie  - w której części Odessy zamierzamy się zatrzymać. Ścisłe centrum – czyli okolice ulicy Deribasowskiej to z reguły mieszkania i hotele w starych kamienicach, szczególnie atrakcyjne dla turystów preferujących klimat starej Odessy, knajpek i restauracji  położonych w malowniczych uliczkach. Dla szukających rozrywki, idealnym miejscem będzie Arkadia. To tętniąca nocnym życiem część miasta, słynna z najlepszych klubów i dyskotek. Tutaj znajdziemy sporo hoteli i apartamentowców o najwyższym standardzie i podobnej cenie. Warto rozważyć też lokalizacje gdzieś pośrodku ( np. okolice Francuskiego Bulwaru) niedaleko od obu tych miejsc i tuż przy samej plaży. Oto plaża w okolicy Francuskiego Bulwaru.


Jakość infrastruktury turystycznej Odessy jest bardzo zróżnicowana – od daczy bez bieżącej wody przez postsowieckie ośrodki wczasowe do nowoczesnych SPA hoteli. Najbardziej popularne są jednak mieszkania wynajmowane na doby i to one stanowią największą część rynku. Ich ceny wahają się od 40 USD/dobę  (za mieszkanie 2-pokojowe bez euroremontu w dzielnicy sypialnej) do 200 USD i więcej  za 2-pokojowe mieszkanie o wysokim standardzie w ścisłym centrum lub dzielnicy Arkadia. Tutaj warto wyjaśnić, czym jest "euroremont". Jest to potoczne określenie remontu, zrobionego w latach 90 i później z zastosowaniem zachodnich materiałów i techniki budowlanej. Z reguły określenie to powinno gwarantować dobry standard mieszkania: współczesna łazienka wyłożona płytkami, kuchnia z nowymi meblami i sprzętem AGD oraz odnowiony pokój z nowoczesnym łóżkiem i meblami.

Rynek mieszkań na doby rozwija się w Odessie już od kilkunastu lat. Jest duża konkurencja, coraz więcej pośredników zna angielski co sprawia, że poszukiwanie zakwaterowania przebiega bardzo sprawnie. W Internecie znajdziemy mnóstwo ofert agencji pośrednictwa – warto sprawdzić kilka żeby mieć lepszy przegląd cen. (http://www.arendaodessa.com/)(http://clubrent.net/ru/odessa)(http://doba.ua/cities/Odessa) Pamiętać należy o kilku zasadach -  usługi pośredników nie są płatne (nie dajcie się naciągnąć gdy rezygnując z oferty zażądają od was wynagrodzenia za poniesione koszty),  raczej nie płaci się zaliczek ( szczególnie przelewów , doładowań konta tel. komórkowego itp.), mieszkania na zdjęciach w internecie często różnią się od tego co zobaczycie na miejscu, opłata za mieszkanie jest zawsze liczona za dobę (bez względu na liczbę osób).

Hotele wybudowane w ostatnim dziesięcioleciu są w większości  bardzo drogie. W sezonie za noc w 2-osobowym pokoju zapłacimy nie mniej niż 200 USD,  a w apartamencie z tarasem i widokiem na morze to wydatek co najmniej 900 USD. W mieście jest też kilkanaście hoteli odziedziczonych po minionej epoce, ich ceny nie należą jednak do najniższych a standard w wielu przypadkach pozostawia wiele do życzenie. Natomiast te z nich które przeszły gruntowny remont oferują swoje usługi w segmencie premium.


JEDZENIE

Odessa jest miejscem gdzie można ucieszyć nie tylko oko, ale także podniebienie. Na kulinarnej mapie Ukrainy zasługuje na wyróżnienie pod wieloma względami. Ceny w porównaniu z Kijowem są niższe, potrawy smaczniejsze, a wystrój wnętrz lokali znacznie ciekawszy. Swoją przygodę z miejscową kuchnią warto zacząć od lokalnego fast-food-u zwanego szaurmą - jest to danie podobne do kebabu, jednak podawane jest zawsze w ormiańskim placku chlebowym zwanym potocznie lawaszem. Przygotowanie i sprzedaż tego specjału opanowali przybysze z południa – Turcy, Ormianie i Azerowie . Wbrew złośliwym żartom o jakości mięsa i możliwości potencjalnego zatrucia,  danie to cieszy się niezwykłą popularnością. Najbardziej oblegany kiosk z szaurmą znajduję się przy końcu ulicy Preobrażenskiej (jadąc w kierunku Priwozu).


Jednym z ulubionych miejsc odwiedzanych przez turystów jest restauracja „Kompot”. Lokal położony jest w samym sercu ulicy Deribasowskiej - głównego deptaku miasta. W okresie letnim wystawiany jest tam letni ogródek. Specjalnością i leitmotivem  lokalu jest kompot owocowy serwowany prosto ze słoika. Znajdziemy tu także, kilka dań kuchni ukraińskiej, a także tych inspirowanych wpływami południa. Menu jest krótkie, ale treściwe, w godzinach porannych zawiera też propozycje śniadaniowe (niestety serwowane tylko do 11). Całość dopełnia bardzo dobry serwis, świetny marketing (mnóstwo gadżetów z logotypem restauracji) oraz nietypowe dla Ukrainy przyjazne podejście do gościa. Ceny za  dwudaniowy obiad wahają się od 100 do 150 UAH. (http://compot.ua/)

Z Kompotem sąsiaduje drugi z bardzo popularnych wśród turystów lokali – restauracja „Meat&Wine” specjalizująca się w przygotowaniu steków. Umożliwia realizację wszelkich stekowych zachcianek. Możemy wybrać rodzaj mięsa, stopień wysmażenia a także zapisać się na kursy gotowania połączone z degustacją. Sam klimat tego miejsca jest już dobrze znany na Ukrainie, bywa on często celem wizyt osób szukających inspiracji przy otwieraniu własnego gastronomicznego biznesu. Cena steku to minimum 90 UAH i zależy od rodzaju mięsa, do tego należy oczywiście doliczyć wino, którego cena  zaczyna się od 85 UAH za 100 ml. (http://steak.od.ua/en/events/news-events/)

Kolejne miejsce do którego warto zajrzeć znajduje się przy ulicy Riszeliewskiej, nieopodal skrzyżowania z ulicą Grecką. Pomiędzy drogimi butikami odnajdziemy Sport – bar „Buffalo 99”, który robi dużą furorę  latem za sprawą swojego klimatycznego ogródka. Położony jest on w cieniu wysokich budynków i olbrzymich platanów, które w upalne dni, niczym parasole, osłaniają przed słońcem spacerujących turystów. Miejsce to upodobała sobie szczególnie młodzież, która o poranku dochodzi do pełni sił jedząc w nim amerykańskie śniadania,  wieczorami natomiast popija kolorowe koktajle przed nocną wyprawą do Arkadii. Ceny w Buffalo 99 są przystępne – kawa i rogalik to tylko 24 UAH, zestaw śniadaniowy to ok. 45 UAH, piwo to wydatek 22 UAH a wspaniale podany drink będzie nas kosztował ponad 40 UAH. Wieczorem trudno tam jednak o wolne miejsce i często trzeba na nie dość długo czekać. (http://buffalo99.com.ua/en/index.php)

Wolny stolik można spróbować znaleźć w znajdującej się sto metrów dalej przeuroczej pizzerii  „Zara Pizzara” . Jeden i drugi lokal należy do tego samego właściciela i bez wątpienia tworzą one niepowtarzalną atmosferę, która  towarzyszy wieczornym spacerom ulicą Riszeliewską. W menu dominuje kuchnia włoska – pizza, pasta, a także bardzo atrakcyjnie podawane sałatki. Większość klientów popija tutaj wyśmienite koktajle, piwo i wino, chłonąc klimat Odessy. Miejsce tętni życiem w godzinach popołudniowych i wieczornych. Prawdziwe wyludnienie następuje ok. 0:00 kiedy to większość gości przenosi się do nocnych klubów. (http://zarapizzara.com.ua/)

Odessa pełna jest świetnych lokali, zrobionych z pomysłem, z wyśmienitą kuchnią i fantastyczną atmosferą. Warto wspomnieć jeszcze o restauracjach z kuchnią rosyjską, ukraińską, żydowską  a także francuską - polecam małą restauracje o nazwie „Olivie” na Francuskim Bulwarze.

(pk)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Курсы валют Курсы валют Курсы валют